produkty

Intelektualna.pl

Powrót

Artykuł
27 01.2016
Artykuł
27.01.16

Czy każdy program komputerowy, to utwór?

przez Małgorzata Kurowska

Zgodnie z art. 1 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (PrAut), przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze ustalony w jakiejkolwiek postaci niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia.

Za działalność twórczą uznaje się takie działanie, którego rezultat posiada choćby minimalny stopień nowości w porównaniu z innymi takimi samym działaniami[1].

W konsekwencji, powszechnie stosowana jest przez polskie sądy niezwykle liberalna wykładnia pojęcia utworu. Do najbardziej jaskrawych dowodów na to, jak daleko sięga ochrona przewidziana w PrAut, należy zwłaszcza uznanie za utwór stylizacji modelki[2], projektu obudowy aparatu ultrasonograficznego[3] a nawet – trasy maratonu[4].

Na gruncie polskich przepisów nie budzi także wątpliwości prawnoautorska ochrona programów komputerowych. Programy komputerowe wymieniono wyraźnie w art. 1 ust. 2 pkt 1) PrAut, poświęcono im oddzielny rozdział ustawy. Wydaje się jednak, że w praktyce powszechnie traci się z oczu, że dla objęcia określonego przejawu twórczości ochroną prawną, konieczne jest spełnienie przez niego drugiej, konstytutywnej cechy utworu – musi mieć on charakter indywidualny i oryginalny.

Jednakże – czy to w przypadku programów komputerowych, czy też innych dzieł – wydaje się, że brak jest uzasadnienia dla utożsamiania choćby minimalnej nowości dzieła z jego oryginalnością pozwalającą na uznanie go za utwór. Obstawanie przy takim podejściu rodzi pokusę nadużywania praw i może prowadzić do rozszerzenia ochrony prawnoautorskiej poza granice zdrowego rozsądku.

Zauważmy zatem, że programy komputerowe w bardzo wysokim stopniu są podporządkowane swojej funkcji, językowi, w jakim są tworzone, a także wymogom środowiska informatycznego, w którym mają zostać zaimplementowane; zdeterminowane są swoim użytkowym charakterem[5].

Ponadto, badanie indywidualnego charakteru programu komputerowego nie powinno dotyczyć funkcjonalności programu, ani algorytmów, wykorzystanych w jego konstrukcji – w tym zakresie ochronę prawnoautorską wyklucza bowiem art. 1 ust. 21 PrAut oraz ugruntowane orzecznictwo. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozstrzygnął, że ani zbiór funkcji programu komputerowego, ani język programowania i format plików danych używanych w ramach programu komputerowego w celu korzystania z pewnych jego funkcji nie stanowią formy wyrażenia tego programu i nie podlegają z tego tytułu ochronie przyznawanej programom komputerowym przez prawo autorskie[6]. W polskim orzecznictwie wskazano ponadto, że aby doszło do naruszenia prawa autorskiego, podobieństwo porównywanych utworów musi być innego rodzaju niż podobieństwo wynikające ze sposobu przedstawienia zadania oraz kontynuacji i rozwijania ogólnie znanych danych[7].

Oznacza to, że ani funkcjonalności programu, ani wykorzystane formuły matematyczne lub informatyczne, nie są chronione prawem autorskim. Nie wyklucza to, rzecz jasna, ewentualnej ochrony jaka może wynikać z przepisów z zakresu zwalczania nieuczciwej konkurencji, a w szczególności z ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa.

Ochronie prawnoautorskiej podlegać może natomiast sposób wyrażenia określonych funkcjonalności przez programistę. W tym jednak wypadku konieczne jest pozytywne stwierdzenie, że badany program komputerowy istotnie nosi piętno oryginalności, właściwe dla konkretnego twórcy – programisty.

Nie ulega wątpliwości, że istnieją programy dedykowane, odkrywcze, powstałe w wyniku intensywnego procesu twórczego. Częste są jednak także przypadki programów komputerowych napisanych przy wykorzystaniu standardowych, rutynowych technik i schematów. Ograniczenia faktyczne i techniczne oraz oczekiwania użytkowników programu wyłączają możliwość nadania tworzonemu programowi autorskiego sznytu, przesądzając o tym, że rezultat pracy programisty pozbawiony jest charakteru twórczego. Bardziej niż o procesie twórczym można w tym wypadku mówić o rzemiośle – choćby na najwyższym poziomie, lecz pozbawionym cechy oryginalności.

Rzecz jasna, w obrocie gospodarczym, postanowienia dotyczące ochrony własności intelektualnej pojawiają się w umowach dotyczących choćby najbardziej standardowych programów komputerowych, wprowadzone przez strony umowy, kierujące się chęcią zminimalizowania ryzyka w tym zakresie. Twórczy charakter tych programów w zasadzie nie podlega kwestionowaniu także przez sądy.

Tymczasem dla przyznania ochrony programowi komputerowemu konieczne jest stwierdzenie przez sąd, że nosi on cechy indywidualności i oryginalności; wynikać one powinny ponadto z twórczej inwencji autora, a nie z obiektywnych uwarunkowań towarzyszących procesowi tworzenia programu, takich jak np. konieczność zapewnienia kompatybilności programu z istniejącym systemem informatycznym czy spełnienie oczekiwań użytkownika co do jego funkcjonalności. Jest to tym bardziej istotne, że ochrona prawnoautorska jest bardzo daleko idąca, a sankcje za naruszenie praw autorskich z reguły bywają dotkliwe.

 

 

 

 

 

 

 

 

[1] Zob. J. Barta, System Prawa Prywatnego, tom XIII, rozdział II, § 1, Nb 2, 2013, Legalis.

[2] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 26 stycznia 2006 roku, VI ACa 843/05, Lex.

[3] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z 20 maja 2010 roku, I ACa 223/10, niepubl. [za:] Prawo autorskie i prawa pokrewne. Komentarz, red. naukowa: D. Flisak Lex 2015.

[4] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 28 maja 2008 roku, I ACa 376/08, niepubl. [za:] Prawo autorskie i prawa pokrewne. Komentarz, red. naukowa: D. Flisak Lex 2015.

[5] Por. K. Gienas, Praktyczne problemy ochrony oprogramowania w świetle prawa autorskiego, PPH 2009 nr 6, str. 56-58.

[6] Wyrok TSUE z 2 maja 2012 roku, SAS Institute Inc. vs. World Programming Ltd, C-406/10.

[7] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 4 stycznia 1995 roku, I ACr 422/94.

 

Branża:

IT&SOFTWARE

Powrót

Komentarze (0)




Dozwolone znaczniki: <b><i><br>