produkty

Intelektualna.pl

Powrót

Artykuł
08 07.2019
Artykuł
08.07.2019

Czy oznaczenie „Fack ju Göhte” jest sprzeczne z dobrymi obyczajami? Według Rzecznika Generalnego TSUE nie.

przez Julia Lewandowska

W dniu 2 lipca br. opublikowana została opinia Rzecznika Generalnego TSUE Michala Bobeka[1] w sprawie spółki Constantin Film Produktion GmbH (producenta i dystrybutora filmowego). Spółka ta zwróciła się do Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) z wnioskiem o zarejestrowanie słownego znaku towarowego „Fack ju Göhte”. Zwrot, którego dotyczy wniosek, jest identyczny w brzmieniu z tytułem filmu (popularnej niemieckiej komedii, na język polski przetłumaczonym jako „Szkolna imprezka”).

Wniosek został przez EUIPO odrzucony, a jako podstawę odmowy rejestracji urząd wskazał art. 7 ust. 1 lit. f rozporządzenia Rady (WE) nr 207/2009 z dnia 26 lutego 2009 r. w sprawie wspólnotowego znaku towarowego[2]. Zgodnie z tym artykułem, nie są rejestrowane znaki towarowe, które są sprzeczne z porządkiem publicznym lub z dobrymi obyczajami. W związku z odrzuceniem wniosku, spółka postanowiła wnieść odwołanie, a w skutek jego oddalenia skargę o stwierdzenie nieważności decyzji urzędu do Sądu. Po oddaleniu skargi przez Sąd, spółka wniosła odwołanie do TSUE.

W swojej argumentacji EUIPO podkreślił przede wszystkim, że wymowa elementu słownego „fack ju” jest identyczna z angielskojęzycznym wyrażeniem „fuck you”, które ma charakter seksualny i wulgarny. Dodatkowo, oznaczenie „Fack ju Göhte” pośmiertnie obrażałoby cenionego poetę Johanna Wolfganga von Goethe (nawet pomimo tego, że nazwisko artysty zostało przekręcone). Ponadto urząd podkreślił, że fakt, iż zgłoszone oznaczenie jest tożsame z tytułem filmu, nie sprawia, że właściwy krąg odbiorców (w tej sprawie stanowią niemieckojęzyczni konsumenci z obszaru Unii Europejskiej), w momencie zetknięcia się z tym oznaczeniem, nie będzie zszokowany jego wulgarnym charakterem.

Spółka wnosząca odwołanie wskazała natomiast, że Sąd, zamiast oceniać oznaczenie „Fack ju Göhte”, tak naprawdę przeprowadził analizę zwrotu „Fuck you, Goethe”. W ocenie spółki pisownia wyrazów „fack” i „ju” dostatecznie odróżnia zwrot zawarty w oznaczeniu od wyrażenia „fuck you”. Dodatkowo, spółka twierdzi, że nawet takie wyrażenia jak „fuck” i „fuck you” same w sobie utraciły swój wulgarny charakter w następstwie postępującej ewolucji języka. W tym kontekście powołała się na ogólną praktykę orzeczniczą, która nie odmawia rejestracji oznaczeń wykorzystujących podobne sformułowania (w przeszłości zarejestrowane bowiem zostały już takie znaki towarowe jak: Fucking Hell i MACAFUCKER[3]).

*

Na początku opinii wydanej w sprawie Rzecznik Generalny TSUE wypowiedział się w przedmiocie roli wolności wypowiedzi w prawie znaków towarowych, której dotyczył też wyrok Sądu wydany w sprawie. Jego zdaniem zagwarantowanie wolności wypowiedzi z pewnością nie jest głównym zadaniem przepisów tego prawa. Nie można jednak uznać, że wartość ta jest w tej dziedzinie zupełnie nieobecna.

O przesłance odmowy rejestracji znaku towarowego jaką jest sprzeczność z porządkiem publicznym lub dobrymi obyczajami pisaliśmy już na intelektualna.pl w artykule dotyczącym wyroku Trybunału EFTA w sprawie E-5/16. Trybunał EFTA w swoim orzeczeniu wskazał wówczas, że odmowa rejestracji z uwagi na sprzeczność z porządkiem publicznym musi się opierać na ocenie obiektywnych kryteriów, natomiast sprzeciw wobec rejestracji znaku towarowego ze względu na przyjęte dobre obyczaje dotyczy oceny wartości o charakterze subiektywnym.

Do podobnych wniosków doszedł Rzecznik. Wskazał on, że EUIPO, chcąc powołać się na sprzeczność z dobrymi obyczajami jako bezwzględną przesłankę odmowy rejestracji, ma obowiązek wykazać, dlaczego uważa, że dane oznaczenie godzi w dobre obyczaje. Musi jednak za punkt odniesienia przyjąć przeważający sposób postrzegania oznaczenia przez dany krąg odbiorców, uwzględniając kontekst i oddziaływanie społeczne.

Jeśli zatem urząd zakwalifikował krąg odbiorców przedmiotowego oznaczenia jako ogólny i niemieckojęzyczny, powinien mieć na uwadze, że dla takich odbiorców język angielski nie jest językiem ojczystym. W związku z tym odbiorcy ci niekoniecznie będą w stanie wychwycić potencjalnie obraźliwy charakter oznaczenia.

Ponadto, urząd nie powinien pomijać faktu, że film o tytule tożsamym z analizowanym oznaczeniem został w Niemczech dopuszczony do dystrybucji bez żadnych ograniczeń wiekowych. Zdaniem Rzecznika ocena organów krajowych, które dopuściły film do dystrybucji, nie jest bez znaczenia dla sprawy, w związku z tym, że to właśnie te organy mają możliwość ustalenia co w danym państwie jest postrzegane jako moralne bądź nie.

Biorąc pod uwagę powyższą argumentację, Rzecznik uznał, że wyrok Sądu w niniejszej sprawie powinien zostać uchylony.

Co istotne,  jak wskazuje w swojej opinii Rzecznik, niniejsza sprawa jest pierwszą, w której TSUE będzie miał okazję wyjaśnić jakie kryteria należy stosować przy rozstrzyganiu o odrzuceniu wniosku o rejestrację znaku towarowego w oparciu o przesłankę sprzeczności z porządkiem publicznym lub dobrymi obyczajami. Z niecierpliwością czekamy zatem na wyrok Trybunału w tej sprawie.

 

[1] Pełny tekst opinii dostępny na stronie: http://curia.europa.eu/juris/document/document.jsf?text=&docid=215701&pageIndex=0&doclang=pl&mode=req&dir=&occ=first&part=1&cid=802985

[2] Obecnie rozporządzenie to zostało zastąpione przez rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady 2017/1001 z dnia 14 czerwca 2017 r. w sprawie znaku towarowego Unii Europejskiej.

[3] Unijny znak towarowy nr 6025159 Fucking Hell i unijny znak towarowy nr 10279644 MACAFUCKER.

Branża:

Konkurencja

Powrót

Komentarze (0)



2 × 1 =