produkty

Intelektualna.pl

Powrót

Artykuł
21 03.2016
Artykuł
21.03.16

Publiczne hotspoty – kto odpowiada za naruszenia?

przez Małgorzata Kurowska

Hotspoty stały się codziennym elementem krajobrazu – dostęp do bezprzewodowego Internetu zapewniają hotele, biblioteki, kawiarnie i lotniska. W świetle obowiązujących przepisów – zarówno polskich jak i unijnych – niejasny pozostaje jednak status podmiotów świadczących tego rodzaju usługi na zasadzie akcesoryjnej w stosunku do podstawowej działalności, a w konsekwencji także zakres ich odpowiedzialności za naruszenia prawa, jakich dopuszczają się w sieci użytkownicy Internetu.

Przepisy ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (uśude) przewidują wyłączenie odpowiedzialności podmiotu świadczącego usługi droga elektroniczną w trzech zasadniczych sytuacjach: zwykłego przesyłu danych (mere conduit), świadczenia usługi cachingu (polegającej na krótkotrwałym, automatycznym przechowywaniu transmitowanych danych) oraz hostingu (a zatem udostępniania zasobów systemu informatycznego w celu przechowywania danych przez użytkownika). W każdym z tych przypadków ustawa przewiduje wyłączenie odpowiedzialności usługodawcy, pod warunkiem spełnienia określonych przesłanek. Powyższe przepisy stanowią implementację unijnych regulacji zawartych w dyrektywie 2000/31/WE Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie niektórych aspektów prawnych społeczeństwa informacyjnego, w szczególności handlu elektronicznego w ramach rynku wewnętrznego (Dyrektywa).

Wątpliwości może jednak budzić kwestia, jaki jest zakres podmiotowy powyższych regulacji. Innymi słowy: czy na te przepisy mogą powoływać się podmioty, które Internet udostępniają niejako „przy okazji”? Czy obejmują one właściciela kawiarni albo operatora centrum handlowego, którzy zapewniają darmowe WiFi w celu zwiększenia atrakcyjności swojej zasadniczej oferty?

Na gruncie polskim brak jest jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Orzecznictwo nie rozstrzygało dotychczas zbyt wielu spraw z zakresu spornego statusu tego rodzaju podmiotów. Urząd Komunikacji Elektronicznej wydaje się odmawiać statusu operatora telekomunikacyjnego takim podmiotom w sytuacji, gdy usługa dostępu do WiFi świadczona jest nieodpłatnie, z uwagi na brak jej gospodarczego charakteru. Stanowisko to jednak nie jest wiążącą wykładnią prawa, a jedynie pewną wskazówką interpretacyjną.

Z podobnymi pytaniami musiał zmierzyć się niemiecki sąd okręgowy w Monachium, który wystąpił z szeregiem pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE, sygnatura sprawy: C-484/14). Sprawa tocząca się przed sądem krajowym dotyczyła właściciela sklepu muzycznego, zapewniającego hotspot dla swoich klientów. Za pośrednictwem udostępnionej przez niego sieci, jeden z użytkowników udostępnił do pobrania utwór muzyczny, do którego prawa autorskie przysługiwały spółce Sony. Sony zażądała od właściciela sklepu zapłaty odszkodowania z tytułu naruszenia jej praw autorskich. W odpowiedzi pozwany powołał się na wyłączenie odpowiedzialności usługodawcy usług świadczonych drogą elektroniczną, przewidziane w art. 12 ust. 1 Dyrektywy i odpowiadającym im przepisom prawa niemieckiego

Dotychczas w TSUE nie zapadło rozstrzygnięcie w powyższej sprawie, jednak w dniu 16 marca 2016 r. opublikowana została opinia Rzecznika Generalnego, Macieja Szpunara.

Rzecznik zwrócił w pierwszej kolejności uwagę, że działalność polegająca na udostępnianiu Internetu, jako usługi dodatkowej w stosunku do podstawowej działalności, powinna być zakwalifikowana jako działalność gospodarcza. Zdaniem Rzecznika dotyczy to także usługi WiFi świadczonej nieodpłatnie. Wniosek taki wypływa z marketingowego charakteru usługi, która zapewniana jest w celu przyciągnięcia klientów, a jej świadczenie wkalkulowane jest w cenę usługi podstawowej. Nie ma zatem znaczenia, że usługobiorca nie płaci usługodawcy wynagrodzenia z tytułu dostępu do Internetu bezpośrednio.

W opinii Rzecznika, podmiot udostępniający WiFi na zasadzie akcesoryjnej do swojej podstawowej działalności gospodarczej, tak jak opisano powyżej, jest zatem objęty regulacjami Dyrektywy. Oznacza to w szczególności, że taki usługodawca korzysta z wyłączeń odpowiedzialności za przesyłane przez użytkowników treści, o ile spełnione zostały przewidziane w dyrektywie przesłanki.

W przypadku mere conduit – zwykłego przesyłu danych – konieczne jest by dostawca sieci WiFi nie inicjował przekazu, nie ingerował w jego treść i nie wybierał jego odbiorcy. Usługodawca nie powinien zatem ponosić odpowiedzialności za bezprawność działania użytkownika sieci, w tym za naruszenie prawa autorskiego, do którego doszło w następstwie skorzystania z zapewnionej przez dostawcę WiFi usługi. Co bardzo istotne, zdaniem Rzecznika, wyłączenie odpowiedzialności usługodawcy nie eliminuje możliwości zastosowania przez sąd określonych proporcjonalnych i koniecznych środków – nie mogą one jednak polegać na nakazie dezaktywowania sieci, kontrolowania przesyłu danych pod kątem ewentualnego ponowienia naruszenia, czy też zabezpieczenia sieci hasłem. W opinii Rzecznika, zabezpieczenia sieci tego rodzaju w celu ochrony praw autorskich naruszałyby wolność wypowiedzi i informacji, a negatywne skutki stosowania takich środków przewyższałyby korzyści odnoszone przez podmioty zainteresowane ochroną przysługujących im praw własności intelektualnej.

Na wyrok w powyższej sprawie przyjdzie jeszcze zapewne trochę poczekać – jednak regułą jest kierowanie się przez sędziów Trybunału opiniami prezentowanymi przez rzeczników. Ostateczne rozstrzygnięcie może mieć istotne znaczenie na rynkach krajowych – nie tylko w zakresie roszczeń cywilnoprawnych, ale także z perspektywy organów regulacyjnych i podatkowych.

 

Pełna treść opinii Rzecznika Generalnego dostępna jest tutaj:

http://curia.europa.eu/juris/celex.jsf?celex=62014CC0484 (dostęp: 17 marca 2016)

Branża:

IT&SOFTWARE

Powrót

Komentarze (0)




Dozwolone znaczniki: <b><i><br>