produkty

Intelektualna.pl

Powrót

Artykuł
10 06.2019
Artykuł
10.06.2019

„W Internecie nie pisze się ołówkiem, tylko tuszem”. Facebook a treści zniesławiające – w jakim zakresie można żądać ich usunięcia z platformy?

przez Monika Ratajczak

Czy można domagać się, aby Facebook wyszukiwał i usuwał treści identyczne do treści bezprawnych (zniesławiających), w tym aby wyszukiwanie i usunięcie dotyczyło całej bazy użytkowników platformy (treści identycznych publikowanych przez wszystkich użytkowników)? Czy można domagać się, aby Facebook wyszukiwał i usuwał treści równoważne do treści bezprawnych (zniesławiających)? Wreszcie, czy można domagać się, aby usunięcie następowało w skali światowej (na całym świecie)?

W opinii z dnia 4 czerwca br. Rzecznik Generalny TSUE Maciej Szpunar odpowiada na powyższe pytania – co do zasady – twierdząco, dostrzegając przy tym konieczność ważenia tego rodzaju nakazów, zwłaszcza ich zasięgu terytorialnego.

Opinia Rzecznika Generalnego została wydana na kanwie sprawy zawisłej przed TSUE (sprawa C-18/18 Glawischnig-Piesczek przeciwko Facebook Ireland Limited) i na gruncie następującego stanu faktycznego.

W kwietniu 2016 r. użytkownik platformy Facebook udostępnił na swojej stronie (tzw. „wallu”) artykuł pochodzący z austriackiego czasopisma informacyjnego, dotyczący austriackiego klubu parlamentarnego „Zieloni” (pt. „Zieloni są za utrzymaniem dochodu minimalnego dla uchodźców”). „Podgląd” tego artykułu widoczny na stronie („wallu”) użytkownika zawierał tytuł, krótkie streszczenie artykułu oraz fotografię przewodniczącej klubu „Zieloni” p. Evy Glawischnig-Piesczek. Artykuł został opatrzony osobistym komentarzem użytkownika odnoszącym się bezpośrednio do posłanki, który – jak nie trudno się domyślić – był pogardliwy oraz w sposób oczywisty naruszał jej dobra osobiste. Posłanka zwróciła się zatem bezpośrednio do irlandzkiej Facebook Ireland Limited (prowadzącej platformę facebook.com dla użytkowników spoza Stanów Zjednoczonych i Kanady) o usunięcie tego komentarza, a wobec braku reakcji ze strony spółki – wniosła do sądu austriackiego powództwo o nakazanie zaprzestania publikowania i rozpowszechniania w ramach platformy facebook.com jej zdjęć opatrzonych identycznymi lub „równoznacznymi” opiniami. Na gruncie powyższego stanu faktycznego austriacki sąd powziął wątpliwość co do zakresu (podmiotowego oraz przedmiotowego) obowiązków dostawcy usług hostingowych takich jak Facebook, tj. co do jakich treści (identycznych / równoważnych) możemy domagać się wyszukiwania i usunięcia, jaki jest zakres osobowy (użytkownik objęty nakazem / wszyscy użytkownicy platformy) oraz zakres terytorialny wyszukiwania i usunięcia.

Rzecznik Generalny rozpoczął swoją opinię cytatem ze słynnego filmu „The Social Network”: „W Internecie nie pisze się ołówkiem, tylko tuszem”. Film skupiał się właśnie na historii powstania serwisu społecznościowego Facebook, cytat został zatem wybrany w sposób nieprzypadkowy.

Po pierwsze, w ocenie Rzecznika dostawca usług hostingowych, który prowadzi platformę sieci społecznościowej (taką jak platforma facebook.com) może być zobowiązany – w celu wykonania nakazu wydanego przez sąd państwa członkowskiego – do poszukiwania i identyfikowania wszystkich informacji identycznych z tymi, które zostały uznane przez ten sąd za bezprawne, w tym publikowanych przez innych użytkowników (a zatem wszystkich informacji identycznych rozpowszechnianych za pomocą platformy, niezależnie kto je rozpowszechnił). Rzecznik powołał się na takie okoliczności jak możliwość wykrycia takich identycznych treści przez narzędzia informatyczne (nie jest konieczne „ręczne” filtrowanie treści), czy łatwość zwielokrotnienia bezprawnych informacji (np. za pomocą funkcji „udostępnij”). Jednocześnie, Rzecznik zauważył, że osoby trzecie (inni użytkownicy) powinni mieć możliwość „zwalczania” tego rodzaju nakazu (nie można wykluczyć, że kontekst publikacji informacji wpływa na jej odbiór).

Po drugie, w ocenie Rzecznika dostawca usług hostingowych może zostać zobowiązany – w celu wykonania nakazu sądowego – do poszukiwania i identyfikowania informacji równoważnych z informacją, która została uznana za bezprawną, przy czym jedynie pośród informacji rozpowszechnianych przez tego użytkownika, którego dotyczy nakaz. Rzecznik uznał zatem, że usługodawca taki jak Facebook nie ma obowiązku filtrowania treści publikowanych przez wszystkich użytkowników pod kątem ich podobieństwa / równoważności z informację uznaną w nakazie sądowym za bezprawną – obowiązek ten istnieje wyłącznie w odniesieniu do użytkownika, który opublikował taką informację bezprawną. Uzasadnieniem dla tego stanowiska był fakt, że wyszukiwanie treści równoważnych do treści bezprawnych wśród publikacji wszystkich użytkowników wymagałoby wyrafinowanych narzędzi informatycznych, a dostawca usług hostingowych byłby de facto zobowiązany do aktywnego filtrowania treści wszystkich użytkowników. Co więcej, wdrożenie tego rodzaju rozwiązań mogłoby prowadzić do cenzury i nadmiernego ograniczenia wolności wypowiedzi i informacji. Rzecznik zwrócił również uwagę na możliwość rozbieżnych wykładni pojęcia „informacji równoważnych” (a w konsekwencji konieczność odpowiedniego wyważenia nakazów przez dany sąd, w tym aby były one jasne, precyzyjne i przewidywalne).

W odniesieniu do zakresu terytorialnego nakazów, Rzecznik stwierdził, że co do zasady przepisy Unii (zwłaszcza dyrektywy 2000/31[1]) nie stoją na przeszkodzie temu, aby dostawca usług hostingowych był zobowiązany do usunięcia informacji rozpowszechnianych za pomocą platformy społecznościowej, w skali ogólnoświatowej (na całym świecie). Niemniej Rzecznik słusznie podniósł wątpliwości co do zakresu jurysdykcji sądów w tym zakresie, w tym zwrócił uwagę na okoliczność możliwych różnic w porządkach prawnych (nie można wykluczyć, że gdy w porządku jednego państwa dany czyn kwalifikowany jest jako bezprawny, to w innym państwie tak już nie jest). Dlatego też Rzecznik rekomendował sądom rozpoznającym tego typu wnioski „postawę samoograniczenia”.

Oczywiście powyższe rozważania Rzecznika były podejmowane przy założeniu, że dostawca usług hostingowych uzyskał uprzednio wiadomość o naruszeniu od osoby zainteresowanej, osób trzecich lub z innego źródła (na dostawcach usług hostingowych nie spoczywa obowiązek uprzedniego, tj. przed uzyskaniem wiadomości o naruszeniu, aktywnego filtrowania wszystkich treści pod kątem naruszeń dóbr osobistych).

Komentarz

Jest to dogłębnie przemyślana i dobrze uzasadniona opinia Rzecznika Generalnego M. Szpunara. Rzecznik słusznie zwraca uwagę na konieczność wyważenia różnych interesów (z jednej strony praw jednostki, w tym ochrony dóbr osobistych i życia prywatnego jednostki a z drugiej strony wolności prowadzenia działalności gospodarczej) oraz konieczność indywidualnego podejścia do sprawy, w szczególności w zakresie komunikatów równoważnych / podobnych do komunikatów bezprawnych oraz terytorialnego zakresu nakazu. Jednocześnie Rzecznik nie przekreśla „z góry” możliwości wydania tego rodzaju nakazów przez sąd. Takie podejście z pewnością pozwoliłoby na elastyczność i dostosowanie rozstrzygnięć sądów do konkretnej sprawy.

Jakkolwiek opinia Rzecznika dotyczyła obowiązków dostawcy usług hostingowych przewidzianych w dyrektywie 2000/31 (odnoszącej się ogólnie do obowiązków podmiotów świadczących usługi hostingowe w zakresie usuwania treści bezprawnych, w tym zniesławiających / naruszających dobra osobiste), to nie można wykluczyć, że będzie ona stanowić pewną wskazówkę dla późniejszej wykładni (budzącej istotne kontrowersje) dyrektywy w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym (przyjętej 26 marca br. przez Parlament Europejski)[2], harmonizującej m.in. problematykę prawa autorskiego na jednolitym rynku cyfrowym w ramach Unii, w tym zwłaszcza jej artykułu 17 (dawny artykuł 13) i zakresu obowiązków, które mają zostać nałożone na dostawców usług udostępniania treści online. Artykuł 17 tej dyrektywy nakazuje państwom członkowskim m.in. wprowadzenie przepisów nakładających na dostawców usług udostępniania treści online obowiązek podjęcia odpowiednich środków zapobiegających publikowaniu treści naruszających prawa autorskie. Dostawcy usług mają w szczególności ponosić odpowiedzialność, jeśli udostępnią treści naruszające prawa autorskie, chyba że wykażą, że podjęli określone akty staranności (np. dołożyli wszelkich starań, aby uzyskać stosowne zezwolenia, czy też działali niezwłocznie po otrzymaniu odpowiednio uzasadnionego zastrzeżenia od podmiotów uprawnionych w celu zablokowania dostępu do treści naruszających prawa autorskie). Przepisy te budzą istotne kontrowersje, w tym obawy w zakresie cenzury treści publikowanych w Internecie.

Teraz pozostaje czekać na rozstrzygnięcie Trybunału w powyższej sprawie. Miejmy nadzieję, że orzecznictwo przyczyni się do ograniczenia tzw. „hejtu” w Internecie.

Opinia Rzecznika Generalnego dostępna jest pod adresem: http://curia.europa.eu/juris/liste.jsf?language=en&td=ALL&num=C-18/18

 

 

[1] To jest dyrektywy 2000/31/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 8 czerwca 2000 r. w sprawie niektórych aspektów prawnych usług społeczeństwa informacyjnego, w szczególności handlu elektronicznego w ramach rynku wewnętrznego (dyrektywa o handlu elektronicznym), Dz. U. L 178 z 17.07.2000 r.

[2] Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/790 z dnia 17 kwietnia 2019 r. w sprawie prawa autorskiego i praw pokrewnych na jednolitym rynku cyfrowym oraz zmiany dyrektyw 96/9/WE i 2001/29/WE, Dz. U. L 130 z 17.05.2019 r.

Branża:

Media&Marketing

Powrót

Komentarze (0)



12 + two =